Ciemierniki – Helleborus Niger

Wczoraj skoczyłam do sklepu „tylko po chleb” no i już na wejściu zawołały do mnie one – bielusieńkie ciemierniki 🙂 Mimo wewnętrznego przekonania, że nie powinnam kupować żadnych roślin, aż do wiosny, nie potrafiłam im odmówić i ze sklepu wyszłam z dwoma sztukami tych zimowych kwiatów. Usprawiedliwiałam się sama przed sobą argumentem, że będą to prezenty dla mojej mamy, na dzień babci. Szukałam również usprawiedliwienia w ksiażce o duńskiej sztuce życia hygge, która to nakazuje/pochwala „czynienie sobie dobrze” za pomocą m. in. roślin, ogrodu i natury 🙂 Długie wahanie się przy półce z kwiatami, zaowocowało również miłą pogawędką z panią, która tak jak ja, nie potrafiła oderwać wzroku od ciemierników. Jakież było jej zdziwienie, kiedy dowiedziała się, że są to rośliny na zewnątrz i że kwitną w samym środku zimy, pomimo śniegu i mrozu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to będąc przekonaną, że mam do czynienia z pasjonatką roślin i ogrodów, kobieta wyznała mi, że lubi patrzeć na kwiaty, ale nie cierpi „grzebania w ziemi” i nie ma nawet balkonu. Tak czy siak, wyszłam ze sklepu, zadowolona i pognałam ze zdobyczami do domu. 

Ciemierniki w sklepie

Ciemierniki w sklepie

Wiedząc, że ciemierniki radzą sobie z mrozem i śniegiem, po przyjeździe  pod dom, zostawiłam je na tarasie (by ukryć je jeszcze przez dwa dni przed mamą). Temperatura -2 wydawała mi się dla nich odpowiednia. Po trzech godzinach okazało się, że jestem mało domyślna i nie wzięłam pod uwagę faktu, że kwiaty pochodziły z ciepłego sklepu, a wcześniej pewnie przebywały w warunkach cieplarnianych. Kwiaty zaczynały więdnąć, a po przyniesieniu do domu, zaczęły brązowieć. Na szczęście sytuacja dotyczy tylko trzech sztuk. Pamiętajcie – zakupione w zimie ciemierniki, nie powinny być zostawione w ogrodzie, nawet na chwilę.

Ciemiernik

Ciemiernik biały

Kilka rad ogrodniczych:

  1. ciemierniki lubią stanowiska półcieniste i cieniste, koniecznie osłonięte od wiatru
  2. nie lubią przesadzania i długo po tym regenerują korzenie
  3. preferują glebę ogrodową o odczynie obojętnym lub lekko kwaśnym
  4. nie lubią przesuszenia gleby
  5. ciemierniki nawozimy raz w roku, gdy pojawią się młode pędy
  6. rośliny tolerują temperaturę do – 10
  7. warto usuwać przekwitnięte kwiaty, co pobudza roślinę do wypuszczania nowych pąków
  8. usuwanie liści przed kwitnieniem, powoduje że kwiaty są okazalsze, a liście nie mają szansy zachorować na plamistość
  9. w zimie, liście ciemierników nie wyglądaja na rabatach zbyt dobrze, dlatego warto je posadzić w towarzystwie innych roślin, które zasłonią brzydkie liście – ja stawiam na zimozieloną runiankę japońską
  10. jeśli należysz do osób cierpliwych, możesz pokusić się na próbę wyhodowania ciemierników z nasion. warunki są dwa: musisz posiadać dużo cierpliwości (ciemierniki kwitną po 3-4 latach od wysiewu) i musisz dysponować dojrzałymi nasionami, które nie są przeterminowane. Nasiona ciemierników bardzo szybko tracą swoją żywotność, dojrzewają nierównomiernie, jedynie w 20 – 30%
  11. nasiona ciemiernika trzeba pozbierać od maja do czerwca. Wysiewa się je zaraz po zbiorze. Siewki pojawią się dopiero wiosną następnego roku. Kwiaty uzyskamy najwcześniej po 3 latach.

Helleborus Niger

Ps. powodzenia  w uprawie tych przepięknych i niesamowitych, zimowych kwiatów 🙂

Jak okryć rośliny na zimę?

Zbliża się zima, a to oznacza, że czekają nas jesienne prace w ogrodzie. Jak grabić liście, każdy przecież wie, ale czy wiecie jak i które rośliny okryć na zimę? Przede wszystkim najpierw musimy rozejrzeć się po ogrodzie i zastanowić, które gatunki wymagają od nas tego okrycia.

Polskie zimy, zwłaszcza ostatnie bywają łagodniejsze, ale nadal zdarzają się duże mrozy i co gorsze, zimy bezśnieżne. Dla roślin właśnie ten brak śniegu jest zabójczy, ponieważ nie mają one żadnej osłony gleby. Śnieg leżący na ziemi, doskonale osłania roślinę przed mrozem, ale co zrobić jeśli go nie ma? Jesienią musimy przygotować się na każdą ewentualność i dlatego z wrażliwymi roślinami trzeba inaczej postępować niż z tymi odpornymi.

Do grupy trudniej znoszących zimę w naszym klimacie, zaliczam hortensje ogrodowe, magnolie, lawendy, róże. W moim ogrodzie mam tylko parę gatunków na które muszę uważać, ale u siebie zapewne macie różne, inne, wrażliwe egzemplarze. Generalnie, przez zimnem trzeba chronić wszystkie rośliny, które nie są przeznaczone do naszej strefy klimatycznej. Oczywiście zadbać trzeba też o te niedawno wsadzone, które nie zdążyły się jeszcze przyrosnąć do podłoża lub są małe (młode).

Pamiętajcie też o roślinach rosnących w trudnych miejscach w ogrodzie. Ja mam na przykład, na rogu domu różę angielską, która jest posadzona na przeciągu i samym środku jakiegoś tunelu powietrznego. Wsadziłam ją tam, by pachniała i wychylała się na taras, ale teraz muszę ją ochraniać  przez wiatrem.

róża angielska, momo tego, ze rośnie na przeciągu, kwitnie nieprzerwanie

róża angielska

Kolejnym miejscem trudniejszym dla roślin jest każda rabata czy klomb na piaszczystym podłożu. Ja na szczęście nie mam takiego problemu, ale wiem, że piasek nie wiąże wody, a mróz powoduje dodatkowo jej wyparowywanie z podłoża.

Jak zabezpieczyć rośliny na zimę?

Podstawowym sposobem jest kopczykowanie. W moim ogrodzie w taki sposób postępuję z różami. Do okrycia używam dobrej ziemi ogrodowej lub kompostu, który po zimie rozgarniam równomiernie. Kompost zostaje na rabacie i od razu mam załatwiony problem wiosennego zasilania roślin 🙂

kopczykowanie róż na zimę

kopczykowanie róż

Niektóre rośliny zabezpieczam za pomocą maty ogrodniczej zwanej też agrowłókniną czy też włókniną. Owijam roślinę, po wcześniejszym ściśnięciu sznurkiem gałązek, a na dół kładę kamienie. Obciążenie uniemożliwia wiatrowi podniesienie do góry lub zrzucenie „zimowego płaszczyka”. Tak zabezpieczam hortensje ogrodowe.

związana hortensja, przygotowana do okręcenia matą

hortensja przed zimą, przygotowana do okręcenia matą

Kto ma ciekawskiego psa, lubiącego rozwiązywać kokardki i węzełki, musi nakładać na wierzch worki 😉

okryte hortensje

ogrodowe, zimowe kukiełki

Trzecim i ostatnim sposobem, który stosuję w moim ogrodzie jest okrywanie liśćmi. Ta metoda może być stosowana w przypadku każdej rośliny. Należy jedynie pamiętać, by nie wykorzystywać do tego liści orzecha, zawierających garbniki, spowalniające wzrost roślin. Z moich doświadczeń wynika, że aby ułatwić sobie przetransportowanie liści i utrzymanie ich na wybranym miejscu, warto jest zastosować mokre liście. One są cięższe, nie przemieszczają się i nie rozwiewają po całym ogrodzie.

młode rośliny przykryte liśćmi

młodziutkie róże pod kołderką z liści

Ps. pamiętajcie – rośliny okrywamy gdy temperatura spada poniżej -5 stopni i taka utrzymuje się przez parę dni. Zbyt wczesne okrycie nie jest dobre, tak samo jak zbyt mocne okrycie. Roślina ma poczuć zimno i zasnąć, by wiosną przebudzić się i znów czarować 🙂 Pamiętacie jak to robiły, jeszcze całkiem niedawno? Pozdrawiam

róże z hortensjami

róże z hortensjami

 

Ogród naturalistyczny czyli mój ogród leśny :-)

Od jakiegoś czasu szukałam informacji i inspiracji na temat ogrodu leśnego i o dziwo, natykałam się na wiele zdjęć i propozycji roślinnych, ale były to dla mnie średnio trafione propozycje. Ot, takie bardzo zadbane ogrody w cieniu z trawniczkiem jak dywan, kostką brukową i rabatkami w kancik. Może jestem wybredna, ale rośliny, które mogą rosnąć w cieniu, nie koniecznie tylko z tego powodu, są dla mnie tymi, z których powinno się tworzyć ogród na skraju lasu. Po prostu, cieniolubne nie są tożsame z leśnymi. Mam tutaj na myśli, tak uwielbiane przez wszystkich, hortensje czy żurawki, funkie, brunnery.

ogród naturalistyczny

ogród naturalistyczny

W swoim wyobrażeniu na ten temat mam łany stworzone z gatunków, które rzeczywiście rosną wyśmienicie jako runo leśne, które mają niepozorne, lecz pełne uroku kwiatuszki, które są bezproblemowe.

zawilec gajowy

Mam w głowie ogród, który po wkroczeniu do niego, zniewala urokiem natury, w którym zatarte są granice pomiędzy lasem i ogrodem. Nad wszystkim górują świerki pospolite, dęby i modrzewie, gdzie nie gdzie bieli się brzoza, a dołem ścieli się bluszcz zimozielony. Obok niego rosną całym łanem paprocie, kopytnik, a w oddali kwitnie przytulia wonna. Oczywiście nie może zabraknąć bodziszka o pastelowej barwie czy czosnku niedźwiedziego.

cudnie pachnące majowe konwalie

cudnie pachnące majowe konwalie

Bliżej domu trzeba będzie pójść na pewne ustępstwa, zagoszczą więc róże białe i różowe. Na pewno nie będą to te o kwiatach bardzo pełnych i szlachetnych.

biała róża

biała róża

W pobliżu altany będzie rósł jaśmin, powojniki o kwiatach mniej szlachetnych, floksy, irysy, lilaki i fiołki. Wszystkie rośliny będą miały kwiaty białe i jasno różowe lub błękitne. W każdym razie, pastelowe, bo będzie to ogród sprzyjający wyciszeniu i odpoczynkowi od nadmiaru bodźców. Wszystko będą dopełniały przebiśniegi, zawilce gajowe, zawilce japońskie, konwalie i…..żywokost. Tak, będą z niego łany. Nie braknie leszczyny, jarzębiny i czarnego bzu. Żadnych iglaków, za to kamienie porośnięte mchem i stara cegła. Ze względów praktycznych nie będzie tam nawierzchni żwirowych, w których momentalnie zagościłyby wszystkie siewki z okolicy.

zawilec japoński

Jak starczy miejsca, będzie też łąka kwietna. Na skarpie przy drodze będą rządziły naparstnice. Nie będzie pstrokacizny ani sztuczności. Trzon ogrodu będą tworzyły rośliny rzeczywiście rosnące w polskich lasach, aby jednak zaznaczyć, że ogród to nie tylko kolejny kawałek lasu, pójdę na pewne ustępstwa 😉 A do tego przyda się ta lista poniżej 🙂

kopytnik

Przykładowa lista roślin, by dać trochę upust swym ogrodniczym zapędom:

  1. serduszka okazała Alba,
  2. zawilce japońskie
  3. tojad Album
  4. orlik biały
  5. lilak
  6. kosaćce białe
  7. tawułka chińska Pumila
  8. tawułka Arendsa,
  9. parzydło leśne
  10. jeżówki
  11. epimedium Togen
  12. pierwiosnki kubkowate (Primula obconica)
  13. pierwiosnek ząbkowany (Primula denticulata „Alba”)
  14. przytulia wonna
  15. bodziszek (Biokovo)
  16. fiołek (viola sororia)
  17. paproć
  18. zwykła dąbrówka
  19. funkie
  20. konwalie
  21. naparstnice
  22. hedera
  23. pluskwice,
  24. zawilec leśny,
  25. kopytnik,
  26. przebiśnieg
  27. barwinek
  28. przylaszczki
  29. Clematis Albina Plena
  30. Clematis Elf
  31. Clematis Ballet Skirt
  32. Clematis Janny
  33. Clematis Pink Swing PBR
  34. wiciokrzewy
  35. jaśminowiec
  36. dąb
  37. świerk zwyczajny
  38. jarzębina
  39. modrzew

Być może ten zestaw roślin jest zbyt rozbudowany. Może się okazać, że stosunek roślin leśnych jest zbyt mały i trzeba będzie zrezygnować z niektórych „ogrodowych” 😉

Viola odorata 'Alba'

Życzcie mi powodzenia i konsekwencji! Pozdrawiam wszystkich czytelników 🙂

 

historia o pszczołach

Wiem, że pszczoły były już opisywane na tym blogu i na moim fb, ale cóż zrobić kiedy one same zaplanowały całe dwa dni w ogrodzie i sadzie 🙂 A było to tak 🙂 Dwa dni temu zobaczyłam przez okno mnóstwo brzęczących pszczół. W sadzie było aż ciemno, a dźwięk jaki wydawały spowodował ucieczkę mojego psa i wielkie zadziwienie wróbli. Początkowo wszystkie owady siadły u sąsiada na drzewie, tworząc bardzo dużą kulę. Po jakimś czasie, przyleciały do nas na jabłonkę. Pszczoły były bardzo niespokojne, bo znów sie przeniosły, by po godzinie wrócić do nas. Tym razem nie siadły jednak na drzewie, lecz na trawie. Pierwszy raz widziałam żeby zrezygnowały z siedzenia na wysokości. Oczywiście dzwoniliśmy do zaprzyjaźnionego pszczelarza, ale akurat w ten dzień, można było jedynie zostawić mu wiadomość na jego poczcie głosowej.  Pod wieczór, mój syn zaczął nalegać by nie zostawiać owadów na noc w sadzie, bo one tego nie przeżyją. Zanosiło się na ulewę, ale przecież do przczelarza nie mogłam dzwonić już czwarty raz. Nastepnego dnia, cała rodzina po przebudzeniu, pobiegła sprawdzić co z pszczołami. Na szczęście były całe i zdrowe, a pszczelarz przyjechał dwie godziny później 🙂 Co za ulga.

Od tej pory rozpoczęła się, dla mnie magiczna, operacja sprowadzania rodziny pszczelej do przenośnego ula. Okazało się, że na dnie „żywej plamy na trawie”znajdowała się matka. Pan pszczelarz grzebał palcem wśród owadów, by ją wydobyć. Okazało się, że 5-letnia matka, wyprowadziła się z ula ze swoja rodziną, ponieważ w ulu zaczęła rządzić i została, młodsza matka. Jak to w życiu bywa, jedna z nich musiała się usunąć. Po umieszczeniu pszczelej matki w specjalnym pudełeczku, a poźniej w styropianowym ulu, reszta rodziny, jak lawa, zaczęła wlewać się do tego przenośnego domku. Zjawisko było fascynujące, a towarzyszący temu spokój, przedziwny. Dziesięciocentymertowy dystans od roju pszczół nie był czymś dziwnym, był to wzruszający moment, pokazujący jak rodzina lgnie do matki, podążając za jej zapachem. Na koniec, reszta pszczół została odymiona i szczotką wgarnięta do ula. Były już bezpieczne 🙂

pasieka w poblżu pola rzepaku

pasieka w poblżu pola rzepaku

A teraz kilka ciekawostek:

  • duża rodzina pszczół, jest w stanie wyprodukować do 20 kilogramów miodu
  • 5-letnia matka jest już stara i duże jest prawdopodobieństwo, że utraci swoją pozycję w ulu, a co za tym idzie, będzie musiała sie wyprowadzić
  • jeśli znajdziemy sie w sytuacji, że musimy przytrzymać pszczoły do przyjazdu pszczelarza, trzeba je pokropić delikatnie wodą (np. szczotką do zamiatania podłogi) – wtedy nie odfruną
  • do odymiania pszczół używać należy drewna, np. lipy

Ps.  czuję, że mogłabym mieć swoją pasiekę 🙂

Chloroza – jej objawy i powody

Jak co roku, po zimie, moje chortensje, magnolie i niektóre róże, cierpią na chlorozę. Dzieje się tak, mimo iż wczesną wiosną jak zwykle, dostały swoją dawkę nawozu mineralnego, adekwatnego do rodzaju roślin. Skąd wiem, że to chloroza? I co to w ogóle jest? No to od poczatku 🙂

moja hortensja i jej chloroza

moja hortensja i jej chloroza

Chloroza to niedobór przede wszystkim żelaza w glebie, powodujacy zanik chlorofilu w roślinie. W efekcie braku możliwości pobierania takich składników jak żelazo, mangan, azot albo przy nadmiarze wapnia, chore rośliny zaczynają mieć problemy. Objawy chlorozy sa bardzo charakterystyczne, a więc łatwo je rozpoznać. Liście roślin zmieniają swoją barwę, żółkną, szczególnie na brzegach i końcówkach blaszek liściowych. We wcześniejszej fazie unerwienie liścia jest jeszcze zielone, w późniejszej – cały liść jest żółty, wraz z nerwami. W skrajnych przypadkach, liście stają się nawet białe, mogą też wyglądać jak poparzone. Na chorobę najbardziej narażone są młode pędy. W następstwie doprowadza to do zaburzonego wzrostu rośliny, braku lub ograniczonego kwitnienia.

Chloroza to niedobór żelaza lub magnezu. Skąd mamy wiedzieć czego brakuje?Jak to odróżnić? W przypadku braku żelaza, zmiany występują głównie na młodych liściach, a w przypadku braku magnezu – na starszych. Podobne objawy daje też brak potasu, tylko u starszych liści dodatkowo brązowieją ich brzegi. Jednak najbardziej powszechna przyczyną jest niedostatek azotu.  To on jest odpowiedzialny za rozwój części zielonych rośliny i za przebieg procesu fotosyntezy.
Na  chlorozę narażone są rośliny kwasolubne, uprawiane na glebach zasadowych. Są to głównie hortensja, glicynia, magnolia czy pigwowiec. Także rododendrony cierpią z powodu chlorozy. Ich liście żółkną, jeśli rosną one na glebie o pH niższym od 5,5 .

róża z chlorozą

niektóre moje róże też zmagają się z chlorozą

Chloroza to nic innego jak nadmierna alkalizacja podłoża. Skoro przeważnie  dochodzi do niej w wyniku wypłukiwania z gleby wyżej wymienionych składników, powinniśmy unikać podlewania roślin wodą o zbyt wysokim pH. Przynajmniej do roślin kwasolubnych, używajmy deszczówki. Stosujmy do ściółkowania materiały naturalnie kwaśne czyli korę. Możemy też zastosować trociny albo torf wysoki. Unikajmy używania kompostu grzybowego jako ściółki lub nawozu. 
Jeśli sprawdzenie kwasowości gleby wykaże, że poziom pH jest bliski zasadowemu, należy zakwasić podłoże siarką. Co jakiś czas sprawdzajmy poziom pH i ewentualnie zabieg powtarzajmy. Rośliny posadzone w pojemnikach nawoźmy azotem w formie amonowej. No i przede wszystkim, jeśli nie chcemy walczyć z zasadowością gleby w swoim ogrodzie, nie sadźmy kwasolubnych.

żółte liście magnolii oznaczają żelaza, azotulub potasu

żółte liście magnolii oznaczają brak żelaza, magnezu, azotu lub potasu

Ps. Jeśli potrzebujemy szybkiego efektu, najlepszą metodą będzie dostarczenie składników wprost na liście. W sprzedaży dostępne są produkty, które rozpuszczone w wodzie, świetnie spełnią swoje zadanie, trafiając dokładnie w najbardziej potrzebujące miejsca roślin.

Więcej informacji znajdziecie na stronie  http://www.szkolkarstwo.pl/article.php?id=615

 

Parasol ogrodowy- jak go wybrać?

Wiosna w pełni, a lato coraz bliżej. Nadchodzą dni, kiedy prawie całe nasze życie przeniesiemy na zewnątrz, czyli na taras. Szczęślliwy ten, kto go ma 🙂

Taras to wiele elementów, które tworzą z niego enklawę, w której wypoczywamy, świętujemy wolny czas, a przede wszystkim czujemy się jak u siebie. By stworzyć  przyjazną przestrzeń, potrzebujemy kilku przedmiotów. I właśnie o tym dziś będziecie mogli przeczytać. Dzisiaj opiszę jak dobrać parasol0l ogrodowy, by później nie być rozczarowanym. Jak go wybrać? Przeczytajcie 🙂

parasol ogrodowy - praktyczny i elegancki

parasol ogrodowy – praktyczny i elegancki

Pierwsza i podstawowa kwestia to wielkość parasola. Im większy, tym więcej zapewni nam cienia, ale nie przesadzajmy. Musi się on przecież zmieścić na tarasie i musi być bezpieczny. Większe parasole łatwiej się łamią lub przewracają na wietrze.

W zależności od tego, ile mamy miejsca i gdzie chcemy postawić parasol, wybierzmy ten tradycyjny czyli taki, który ma swoją podstwę w swoim centralnym miejscu lub wybierzmy parasol boczny, który dodatkowo ma ruchomy kąt nachylenia.

20160512_182328[1]

Materiał, z którego będzie zrobiony nasz parasol to kluczowa kwestia. Wierzcie lub nie, ale gdy się kupuje, nie zwraca się uwagi na to ile ramion ma nasz parasol lub z czego ma je zrobione. Drewniane parasole są ładne i modne, ale nietrawałe. Nadają się do miejsc osłonionych od wiatru. Praktyczniej jest wybrać parasol, którego szkielet jest aluminiowy. Nie rdzewieje i jest solidniejszy od drewna.

Na zakupach zwróćmy też uwagę na gramaturę płótna lub poliestru. Od tego zależy żywotność poszycia, a więc to czy nasz parasol przetrwa u nas 5 sezonów czy 1. A’propos, mój stary parasol wytrzymał ponad 10 lat!  I gdyby nie to, że korbka się popsuła, a materiał już jest wyblaknięty, posłużyłby kolejne lata. Dziesiejsze parasole, niestety nie są już tak wytrzymałe, chyba że te z górnej półki, ale kto da za parasol 2000zł?

mój taras, w którym jestem zakochana

mój taras, w którym jestem zakochana

Kolor jest również ważnym elementem, nad którym należy sie zastanowić. Z pewnością ma on większe znaczenie dla kobiet niż dla mężczyzn, ale jednak trzeba go brać pod uwagę 🙂 Dokonując wyboru, skomponujmy nasz parasol z kolorem nawierzchni, elewacji domu lub mebli ogrodowych czy roślin. Możliwe jest też stworzenie kompletu z poduszkami i donicami lub innymi pojemnikami na rośliny. Teraz najmodniejsze są białe lub beżowe. Faktycznie są one piękne, ale jeśli nie ma możliwości ściągnięcia materiału do prania, lepiej nie wybierajmy jasnych kolorów. Pamiętajcie – zawsze sprawdżcie czy z waszego parasola ściąga się poszycie do odświeżenia.

Skoro mamy już wybrany parasol, nie możemy zapomnieć o niezbędnej podstawie do niego. To bardzo ważny element, wpływający na bezpieczeństwo. W tym przypadku nie powinniśmy oszczędzać. Podstawę dobierzmy do wielkości parasola. Ważna jest waga podstawy i jej średnica. W sprzedaży mamy duży wybór, zarówno pod względem rozmiarów jak i koloru. Do małych parasoli wystarczy nam plastikowa podstawa, do której wlewamy wodę, ale już do tych parasoli mających 3 m i więcej, musimy wybrać podstawę kamienną lub betonową. 

ten parasol to dla mnie i mojego tarasu, ideał

ten parasol to dla mnie i mojego tarasu, ideał

PS. A teraz mój typ: parasol Ljustero z IKEA 

Ma 4m rozpętości, solidny szkielet, gruby poliester, który można zdjąć do prania, jest wysoki, a więc jest pod nim przewiewnie, no i jest w cudownym kolorze. Cena 279zł. Podstawę mam po starym parasolu (ręczna robota, podstawa jest betonowa zdrobnymi kamyczkami na wierzchu, średnica 60 cm). W razie czego w Ikea jest podstawa do tego parasola, idealnie pasująca kolorystycznie.

http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20260313/

Ogród w kolorze niebieskim

Ostatnio, bez wątpienia najmodniejszym kolorem w ogrodach jest kolor biały, ale co byście powiedzieli na ogród w korze niebieskim?

hiacynt w odcieniu blue

hiacynt w odcieniu blue

Wpadłam na taki pomysł, stojąc przy jednej z moich rabat i obserwując moje hiacynty. I wiecie co? Obok hiacyntów kwitną teraz szafirki, a za nimi rosną ostróżki, które latem również zakwitną na niebiesko.

syberyjski niebieski

W czerwcu, na innej mojej rabacie pojawią się irysy syberyjskie i biało-niebieskie irysy amerykańskie. Do tego wyśmienitego towarzystwa dołączę jeszcze orliki i dzwonki karpackie. A teraz na skarpach króluje kwitnący na niebiesko barwinek.

Ogród w kolorze niebieskim nie oznacza całkowitej rezygnacji z innych barw. Doskonałym połączeniem jest duet biało-niebieski. Takie zestawienie kolorów, dodaje ogrodowym zakamarkom elegancji i spokoju. Dzięki tym rozwiązaniom, czas spędzony w towarzystwie roślin, będzie dla nas bardzo przyjemny. Biało-niebieskie zestawienie kolorystyczne, sprzyjać będzie wyciszeniu i odpoczynkowi od nadmiaru bodźców, których przecież doświadczamy każdego dnia.

hiacyncik hiszpański

hiacyncik hiszpański

Gdybyście chcieli zafundować  sobie niebieski kącik w ogrodzie, nie zapomnijcie o dąbrówce, kocimiętce, przetaczniku siwym czy płomyku kanadyjskim. Wielosił błękitny i niezapominajki też wpiszą się w Wasz plan.

niebieska hortensja

hortensja o niebieskich kwiatach

Niebieski kolor możemy w ogrodzie mieć nie tylko za sprawą kwiatów. Jeśli lubimy mocny efekt, postawmy na prusznika czy hortensje o odpowiednich kwiatach. Na pergole czy  trejaże proponuję powojnik Blue Explosion.

Oczywiście wachlarz możliwości jest znacznie szerszy, ale ja ograniczyłam wybór roślin do tych rzeczywiście niebieskich 🙂